Czerwiec 2025
Projekt 365 — rozdział dwunasty
Czerwiec pachnie zbożem i suchą trawą.
Pola tworzą jednolite przestrzenie, które zmieniają się tylko wraz z wiatrem i światłem dnia. Sarny pojawiają się nagle, na granicy pola i lasu. Stoją chwilę, patrzą i znikają, zanim zdążę się zatrzymać na dobre. To zawsze trwa sekundę za krótko.
Najbardziej zmienia się niebo. Chmury są większe, cięższe, często zbierają się po południu i rozchodzą dopiero wieczorem. Czasem zostaje po nich tylko miękkie światło nad horyzontem.
Dwunasty rozdział nie zamyka niczego. On tylko pokazuje, że ta droga trwa dalej.
Czerwiec złapał niebo w dłonie,
rozlał światło po zbożach.
A ja tylko szedłem dalej,
zanim noc zdążyła przyjść.
