Lipiec 2024
Projekt 365 — rozdział pierwszy
Lipiec to miesiąc, który pachniał trawą, wilgocią poranków i ciepłem ziemi nagrzanej słońcem. Góry stały jak strażnicy, a lasy oddychały ciężko po nocnych mgłach. Zwierzęta pojawiały się na chwilę jeleń w wysokiej trawie, ptak przecinający niebo, koń stojący w złotym świetle zachodu.
Były też drogi. Te proste i te kręte. Te, które prowadziły donikąd, i te, które prowadziły do miejsc, o których nie wiedziałem, że ich potrzebuję.
W lipcu fotografowałem ciszę i ruch. Dziecięcy śmiech na placu zabaw. Samolot, który startował jakby wbrew grawitacji. Chmury, które zmieniały kształt szybciej, niż zdążyłem je nazwać.
Każdy dzień był małym odkryciem. Każdy kadr próbą zatrzymania czegoś, co trwało tylko przez moment.
Projekt 365 nie jest dla mnie wyzwaniem. Jest rozmową. Z miejscem, z chwilą, z tym, co we mnie ciche.
A lipiec był pierwszym zdaniem tej rozmowy.
Lipiec zostawił po sobie kilka chwil, które warto było zatrzymać. Światło, które wraca w pamięci. Ciszę, która nie potrzebuje słów.
Teraz czas na sierpień inne niebo, inne drogi, inna opowieść.
Zbieram siły. I idę dalej.
